:D Dobrze, że nie sprawdziłam wcześniej w internecie wygląda nasza trasa, bo to, co zobaczyłam później przed maską samochodu, wprawiło mnie w lekkie osłupienie. Droga na Majorce, była najtrudniejszą trasą w moim żuciu, zdominowaną przez wąskie, wijące się drogi, wysoko w górach! Anker Power Core III Sense 20000 mAh PD czarny Cena od 209 zł. Xtorm 20W Fuel Series Power Bank 20.000 grey-orange Cena od 209 zł. Swissten Power Bank 10000 mAh 20W Power Delivery czarna Cena od 85.8 zł. Baseus Bipow 10000mAh 2xUSB USB-C 15W biały Cena od 64.9 zł. Baseus Blade 20000mAh 100W czarny Cena od 329 zł. Jest ona co prawda nieco ciemniejsza niż np. w czerwcu, a połoniny żółcieją po całym lecie ostrego słońca jednak do kolorów jesieni jeszcze daleko. Kto liczy na paletę barw od żółci do czerwieni ten wyjedzie z Bieszczadów z nosem spuszczonym na kwintę również po wypadzie w te strony nawet pod koniec września. Oczywiście o ile macie taką możliwość…. Tak samo w tym przypadku, naszym zdaniem idealnym czasem na wyjazd na Majorkę jest wrzesień i październik. Pogoda w tym czasie jest idealna, nie ma takich tłumów, można spokojnie znaleźć wolny leżak, nie deptać się nawzajem na plaży, a woda jest nagrzana po letnich miesiącach. . Jakie są główne zagrożenia zdrowotne na Majorce, jak ich unikać i jak się ubezpieczyć, pozyskać zwrot kosztów leczenia i wizyt lekarskich? Majorka, a nasze zdrowie Ten problem dotyka wszystkich, którzy wybierają się na wypoczynek na Majorce – bez względu na porę roku, jaką wybiorą dla siebie. Teoretycznie nie potrzebne są tu obowiązkowe szczepienia, ale nie zaszkodzi, jeśli zabezpieczymy się przeciwko takim chorobom jak: błonica, tężec, polio. O nasze zdrowie na Majorce dba publiczna opieka zdrowotna, która jest bezpłatna w swoim podstawowym zakresie. Do skorzystania z niej uprawniają nas: stałe zameldowanie;Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego. Na tym obszarze Balearów nie występują zagrożenia sanitarno – epidemiologiczne. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego to dokument, bez którego nie powinniśmy absolutnie wyruszać na Majorkę. Dlaczego? Ponieważ jest to nasza „przepustka do podstawowych usług medycznych” w zakresie publicznej służby zdrowia. Aby stać się jej posiadaczem, wystarczy złożyć stosowny wniosek w najbliższym oddziale NFZ a potem zaczekać już tylko na wydanie dokumentu. WAŻNE! Dokument ten nie uprawnia do korzystania z prywatnych usług i gabinetów medycznych. Jeśli chcemy by prywatna opieka medyczna objęła także i nas, powinniśmy wykupić przed wyjazdem specjalne prywatne ubezpieczenie zdrowotne. Umożliwi nam ono, nie tylko skorzystanie z pomocy prywatnej, ale również zwrot kosztów leczenia jak i koniecznych wizyt lekarskich po powrocie do kraju. Przykładowe koszty usług medycznych na Majorce, kształtują się następująco: 40 – 60 Euro – zwykła wizyta lekarska;ok. 200 Euro – doba w szpitalu. WAŻNE: podobne zasady obowiązują nie tylko na samej Majorce, ale również na pozostałych obszarach Hiszpanii oraz we wszystkich krajach UE. Na Majorkę możecie polecieć z Biurem Podróży albo zorganizować wyjazd samemu. Oczywiście jak zawsze, jedno i drugie rozwiązanie będzie miało swoich zwolenników i przeciwników. Z wpisu o Hotelu wiecie już, że my swoją podróż organizowaliśmy sami. Jak więc zorganizować wyjazd na Majorkę? I co ważniejsze, co zobaczyć na Majorce? Ten wpis będzie na bank długi, bo choć starałam się bardzo ograniczyć ilość zdjęć, to mam wrażenie, że średnio mi to wyszło. Ale to tylko dlatego, że te kadry są tutaj po prostu niezbędne. Będą mówiły więcej niż tysiąc słów. To był nasz pierwszy pobyt na Majorce. To, co zobaczyliśmy, to maleńka namiastka tego, co ta wyspa ma do zaoferowania. Ponieważ na Majorce byliśmy bez dzieci postawiliśmy na aktywne zwiedzanie wyspy, żeby zobaczyć jak najwięcej. Elwira z Radkiem mieli podobne zdanie, dlatego podjęliśmy decyzję o wypożyczeniu samochodu na cały czas pobytu i zrobiliśmy przez tych kilka dni 500 km. Mogłoby się wydawać, że to mało, ale wyspa też nie jest za wielka. Z jednego końca na drugi jest nieco ponad 80 km. Ponieważ większość dróg prowadzi przez skalne serpentyny, wydaje się, że podróż się dłuży i 20 km pokonuje się naprawdę długo, ale za to widoki, jakie można podziwiać wynagradzają wszystko. Oczywiście pod warunkiem, że nie cierpicie na chorobę lokomocyjną :) Podczas szukania informacji o tym, co zobaczyć na Majorce brakowało mi planów podróży. Ja lubię takie mieć, zwiedzanie idzie sprawniej. Oczywiście, czasem weryfikuje je pogoda. Dlatego, jeśli będziecie się wybierać na Majorkę na kilka dni, być może nasz plan podróży i kilka praktycznych wskazówek okaże się Wam pomocny. Możecie zwiedzić wyspę tak, jak my, albo wybrać sobie tylko kilka z tych punktów. No to zaczynajmy! Jak zorganizować wyjazd na Majorkę? Bilety na samolot W wybranym przez nasz terminie najtańsze bilety były na wylot z Berlina. Czy to się w ogóle opłaca? Na pewno trzeba wziąć pod uwagę inne koszty i mieć świadomość, że należy je doliczyć do całego kosztu biletów. Nasze bilety na samolot kosztowały 1100 zł. Te same bilety z Warszawy kosztowały 1800 zł. Jednak należy doliczyć koszt paliwa do Berlina. Na szczęście nawet po takiej kalkulacji ta opcja nam się opłacała. Nie wliczam tutaj ceny parkingu pod lotniskiem, bo taki sam koszt czekałby nas w PL. O tym za moment. Przygotowując się do tego wpisu przejrzałam nowe ofert na loty z Pl i z Berlina. Dla porównania koszt biletów na 4 osoby z Warszawy to 2500 zł (w czerwcu), natomiast z Berlina te same bilety, w tym samym terminie to koszt 1500 zł. Doliczając do tego paliwo i tak wychodzi sporo taniej. Dlatego musicie sobie sami przeliczyć biorąc pod uwagę z jakiego miejsca w Pl byście startowali, czy gra jest warta świeczki. Chyba, że znajdziecie bilety w naprawdę niskiej cenie i zawsze się to będzie opłacać. Ważna jest też godzina wylotu, bo może się okazać, zwłaszcza jeśli podróżujecie z dziećmi, że konieczny będzie nocleg niedaleko lotniska. Wtedy już naprawdę trzeba się zastanowić, czy warto. Po prostu dobrze obliczyć wszystkie koszty, a nie patrzeć tylko na koszt samych biletów lotniczych. Hotel Kiedy macie już bilety na samolot, warto rozejrzeć się za Hotelem. Nie odwrotnie. Warto skorzystać z kilku opcji z bezpłatną możliwością odwołania rezerwacji. Nasz Hotel opisałam w tym wpisie. Parking Szukając parkingu, nie wybierajcie tego blisko lotniska. Jego koszt to około 400 zł za tydzień postoju auta. My znaleźliśmy parking oddalony o 8 km od lotniska, na którym koszt postoju auta za tydzień to ok 210 zł. Jest różnica, prawda? Nie martwcie się też dojazdem z takiego parkingu. Co pół godziny odjeżdżają autobusy, które zawożą pod same drzwi lotniska. Warto tylko mieć rezerwę czasową, żeby się przypadkiem nie spóźnić. Miejsce na parkingu można też zarezerwować przez internet i wtedy mamy pewność, że nie będziemy musieli stawać pod lotniskiem. Do kosztów lotu należy też, moim zdaniem, doliczyć koszty poniesione na lotnisku. Po odprawie jeszcze trochę się czeka, trzeba coś zjeść i kupić coś na lot, zwłaszcza, jak leci się z dziećmi. A ceny na lotnisku przyprawiają o mdłości. Dlatego już tutaj najlepiej zacząć stosować zasadę “nie przeliczaj waluty, bo nie kupisz nawet wody” :) Pamiętaj o wygodnym stroju na podróż i ciesz się lotem :) Wypożyczenie samochodu na Majorce Tutaj podobna zasada jak z parkingiem w Berlinie. Kawałek dalej od lotniska zapłacicie dużo mniej. Również specjalne busy zabiorą nas z lotniska prosto do wypożyczalni. Warto jednak wszystko zarezerwować wcześniej. U nas tą kwestią zajął się Radek z Elwirą, więc odsyłam Was do nich po więcej szczegółów. Koszt wynajęcia auta na 6 dni to ok 860 zł i jest uzależniony od rodzaju i wielkości auta. Oczywiście nie jest to konieczne. Jeśli planujecie zatrzymać się w Palmie (mieście lotniska) i nie podróżować, a leżeć na plaży, możecie pominąć wynajęcie auta. Albo wynająć sobie auto na 2, 3 dni. Na pewno będzie taniej. A teraz weźcie mapę w rękę i zaplanujcie z nami swój pobyt na Majorce, albo zobaczcie to naszymi oczami już teraz! Pees. Wyobraźcie sobie, że właśnie zobaczyliście coś tak pięknego, co wprawiło Was w okrzyki zachwytu. Może nawet zamknijcie oczy i zobaczcie w wyobraźni coś takiego. A teraz pomyślcie, że zostanie Wam tak już do końca wyjazdu. Taki nieustanny zachwyt nad tym, jak cudownie stworzony jest ten świat. Kiedy już będzie się Wam wydawało, że nic piękniejszego nie zobaczycie i godzinę robicie tam zdjęcia, odwracacie się w prawo, albo mijacie kolejnych kilka metrów i znowu macie otwarte usta z zachwytu. Tutaj jest tak na każdym kroku. Śmialiśmy się, że ma się tutaj przez cały pobyt iście zachwycający nastrój i charakter :) Na Majorkę można oczywiście polecieć tylko dla rajskich plaż. Ja to naprawdę rozumiem w 100 procentach. Jednak my nie z tych leżących plackiem przez 5 dni. Uwielbiamy zwiedzać, poznawać nowe miejscowości, zachwycać się wąskimi uliczkami i próbować lody w każdym małym miasteczku. Wypić tam kawę i popatrzeć na ludzi. Takie urlopy lubimy najbardziej. I prawda jest taka, że za każdym razem można zobaczyć inną Majorkę. Inna będzie w małych klimatycznych miasteczkach, gdzie widok jest tylko na port. Inna będzie tam, gdzie widok jest na otwarte morze. Inną Majorkę zobaczycie tylko odwiedzając jej plaże. Inną z dziećmi, inną podczas samotnych wypadów. Ale wciąż tak samo zachwycającą. PLAN PODRÓŻY! 1 DZIEŃ – Podróż Lot samolotem, wypożyczenie samochodu, hotel, spokojne zwiedzenie okolicy, kolacja na mieście i koniecznie Sangria :) Zatrzymaliśmy się w miejscowości Magaluf. Tak naprawdę mam wrażenie, że to dzielnica a nie miejscowość, ponieważ skrzyżowanie dalej jest już dzielnica Palmanova. Piszę Wam o niej, bo właśnie tutaj znaleźliśmy Restaurację, w której podawano pyszne jedzenie i najlepszą Sangrię, jaką podczas tego pobytu na Majorce piliśmy. Pracują tutaj przesympatyczni ludzie a menadżerką jest Ania. Ania jest polką więc od razu ją do nas podesłano. Wulkan nie kobieta. Po minucie rozmowy masz wrażenie, że znasz co najmniej 5 lat. Jeśli będziecie w pobliżu koniecznie odwiedźcie Godfathers. Nad restauracją jest też kwatera do wynajęcia. Idealne miejsce nawet dla rodzin. Na dole w Restauracji jest dość fajnie urządzony plac zabaw, a dosłownie za 3 kroki jest miejska plaża. Idealne położenie. My polecamy z całego serca to miejsce! 2 DZIEŃ – Port d’Andratx, Restaurante Es grau i Valldemossa Pierwszym przystankiem na naszej mapie podróży jest miejscowość Port d’Andratx. Małe portowe miasteczko, które zachwyca czystością i ciszą. Blisko parkingu od razu jest plac zabaw, więc jeśli podróżujecie z dziećmi, możecie nie wyjść stąd tak szybko :) Jak widzicie, pomimo tego, że byliśmy bez dzieci, non stop zwracaliśmy uwagę na udogodnienia dla rodziców. Tego chyba nie da się wyłączyć :) Pierwsze, co rzuca się w oczy, to widok na port. Można już tak tutaj zostać i piać z zachwytu, a można też iść dalej i po drodze piać z zachwytu jeszcze kilka (kilkanaście) razy :) Zobaczycie rybaków, którzy porządkują sieci. Cudny widok. W Maju o godzinie 10 uliczki są prawie puste i naprawdę można rozkoszować się widokiem palm, po prostu odpoczywać. Tutaj obowiązkowo zatrzymajcie się na kawę w Restaurant Brismar. Miejsce jest tak genialnie położone, że jestem pewna, że nie będziecie chcieli wstać. My się zatraciliśmy na dwie długie godziny. Przy Restauracji jest też Hotel o tej samej nazwie. Widoki z okna piękne. Kiedy już będziecie mieli dość (żartowałam), wsiadajcie do samochodu i jedźcie na obiad do Restaurante Es grau po drodze do Valldemossy. Nam niestety nie udało się już nic zjeść, ponieważ Restauracja zamykana jest o godzinie 18, a zamawiać można do godziny 17. Z tarasu tej Restauracji rozpościera się najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek widziałam. Ceny są bardzo normalne, udało nam się przejrzeć kartę. Nawet jeśli nie będziecie głodni, zamówcie kolejną kawę. Dla tych widoków warto ponad wszystko. Zobaczcie położenie tego miejsca na zdjęciu, to powie Wam wszystko. Obok Restauracji jest taras widokowy, z którego nie chce się schodzić. Jest tak idealnie!!! Tutaj możecie zobaczyć inne oblicze Majorki. Bo Majorka to naprawdę nie tylko piękne plaże. Kawałek dalej jest podobne miejsce z równie cudownym widokiem. Wpiszcie sobie w Google Torre del Verger. Valldemossa To miasteczko było naszym punktem docelowym. Taki klimat nie do podrobienia. Wiem, że się powtarzam, ale jestem nim zachwycona. Chętnie do niego wrócę, choćby na kawę. Tutaj szczególnie czułam się jak w Chorwacji. Klimat tego miejsca jest bardzo podobny do tego, jaki oferuje Trogir. Ktoś z Was był? DZIEŃ 3 – Plaża Es Trenc i Cala Santanyi Przyszedł czas na plażowanie. Obejrzeliśmy całe mnóstwo plaż w internecie i zdecydowaliśmy pojechać na plażę Es Trenc. To południowo wschodnia część wyspy. Dojazd na nią jest bardzo malowniczy. Warto wcześniej zatrzymać się na klifach, choćby po to, żeby zobaczyć z nich widok. Wpiszcie sobie w nawigację Ses Covetes. Możecie zaparkować auto przy samych klifach. Obok jest też plaża, ale na razie nic o niej nie mogę powiedzieć, bo się na niej nie zatrzymaliśmy. Pojechaliśmy na kolejną :) Ale spójrzcie tylko na ten widok (i wcale nie chodzi mi o moje “plecy” :)) Warto dla takich kolorów po prostu chociaż stanąć tam przez chwilę i pozwolić, by wiatr rozwiewał nam włosy… Sama plaża Es Trenc znajduje się na wydmach. Jej piasek jest prawie biały, co w połączeniu z błękitem nieba i lazurową wodą sprawia po prostu rajskie wrażenie. Ma 5 km długości i naprawdę sporo tutaj ludzi, nawet na początku maja. Leżysz na takim białym piachu i widzisz tylko bezkres wody przed sobą. Tutaj mam dla was tylko jedno zdjęcie, reszta w innym wpisie, zbiorę w jednym miejscu wszystkie piękne plaże jakie widzieliśmy. Po całym dniu plażowania wybraliśmy się na kolejną plażę, żeby nacieszyć oczy kolejnymi widokami. Pojechaliśmy do miejscowości Cala Santanyi. Jest tam miejska plaża, obok Hotelu o tej samej nazwie co miejscowość. Otoczona klifami daje naprawdę cudny widok. Posiedzieliśmy tutaj do zmroku i wróciliśmy do Hotelu. DZIEŃ 4 – Sóller, Port de Sóller, Port de Sa Calobra Tego dnia postawiliśmy ponownie na zwiedzanie, które było zakończone leżeniem na plaży. Choć o tym leżeniu i o tym, czy nas ta plaża naprawdę zaskoczyła, napiszę w kolejnym wpisie. Najpierw pojechaliśmy do miejscowości Sóller. Klimat jak żywcem wycięty z filmu. Żałuję, że spędziliśmy tam tak mało czasu. To, co mnie najbardziej urzekło, to jadący przez tą miejscowość starodawny tramwaj. Zaczyna on swoją drogę w miejscowości Palma i kończy w Port de Sóller. Kursuje w sezonie co 30 minut. Następnym razem zrobię sobie taką wycieczkę, bo podejrzewam, że można w ten sposób zobaczyć rzeczy, których nie zobaczy się podróżując autem. Warto odejść kilka uliczek od centrum, żeby zobaczyć po prostu normalne życie tutejszych mieszkańców. Urzeka mnie rozwieszone pranie, czy starsza pani siedząca przed drzwiami swej kamienicy. W tym zgiełku cudownie jest wypić kawę i zjeść pyszne lody. Kupić cytrusy z liśćmi i wąchać pomarańcze prosto z drzewa. Dosłownie kilka minut drogi stąd jest miejscowość Port de Sóller. Zatrzymaliśmy się tutaj na kilka chwil, głównie posiedzieć, wypić pyszny sok pomarańczowy, najpyszniejszy jaki piłam. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mogłabym latami przyjeżdzać na Majorkę i przez tydzień zostać w jednej miejscowości a i tak nie zobaczyłabym wszystkiego. W tej pogoni turystycznej brakuje mi takich wolnych chwil zobaczenia norlamego życia ludzi na wyspie. Może nawet rozmów z nimi. Wspólnego picia Sangrii. Może kiedyś… Następnie ruszyliśmy w drogę na naszą wyczekiwaną plażę w Port de Sa Calobra. Jest tylko jedna droga, która prowadzi na tą plażę. Kręta, wąska i położona w górach. Widoki z niej są spektakularne. Zatrzymywaliśmy się co kawałek i robiliśmy zdjęcia, żeby pokazać Wam, że Majorka to nie tylko te osławione plaże i kurorty dla młodych imprezowych ludzi. Na końcu tej drogi jest cel, do którego zmierzaliśmy. Plażę opiszę w kolejnym wpisie, teraz napiszę tylko, że każdy krok w kierunku plaży jest tak piękny i malowniczy, że rozbudza apetyt na więcej i więcej. Najpiękniejszy jest port. Zerknijcie na zdjęcia. Ten szary “piasek” i ta lazurowa woda. Ach……. DZIEŃ 4 – Palma i plaża miejska w stolicy To już ostatni dzień naszego pobytu na Majorce. Pojechaliśmy do Palmy i od razu Was uprzedzam, że znalezienie tutaj wolnego miejsca parkingowego graniczy z cudem. Krążyliśmy prawie godzinę, aż w końcu się udało. Jestem przekonana, że tydzień to mało, żeby zobaczyć to miasto. My przeszliśmy może 3 kilometry, zjedliśmy lody i pizzę, aż wylądowaliśmy na plaży. Chcieliśmy złapać ostatnie promienie słońca przed wylotem. To był już relaks w czystej postaci. Na koniec zjedliśmy najlepsze lody podczas tego pobytu. Porcje były ogromne a smaki bardzo intensywne. Nie sposób nie napisać, że obsługa też byłą idealna. Przejdźcie się deptakiem przy plaży i koniecznie kupcie, żeby zatęsknić zanim wyjedziecie… DZIEŃ 5 – powrót do domu :( Tutaj nie potrzeba nic pisać. Kto wracał z urlopu, ten zrozumie… :( Życzę sobie, żeby ten wpis okazał się dla was pomocny przy planowaniu Waszych się przy nim napracowałam, więc jeśli uznacie go za wartościowy i przydatny, udostępnijcie go proszę innym klikając jedną z kolorowych ikonek poniżej i napiszcie parę słów. Dziękuję!!! Coś podobnego?blog parentingowyCO ZOBACZYĆ NA MAJORCEhiszpaniaile kosztuje majorkajak zorganizować wyjazd na majorkęmajorkamamagerkaplanurlopwakacjewyjazdZWIEDZANIE MAJORKI

co zabrać na majorkę we wrześniu